Niedziela.
Pi | 31 Maj 2009Siedzę sobie i coś tam dłubię w grafice – ale niezobowiązująco. No i nadrabiam wypoczynkowe zaległości. Wczoraj poniosło mnie z rodzinką na Piknik Naukowy, który skończył się jak jakiś Judgement Day, oberwanie chmury i strugi deszczu. Pewnie dlatego, że Gronkiewicz-Waltz przyjechała. Wróciliśmy, choć nie zobaczyliśmy zbyt wiele – za to przemoczeni do kości. A chwilę potem fru – na Ursynalia z Przyjacielem. Wczoraj grało Lao Che i Izrael (grali jeszcze inni – ale mało nas obchodzili), przedwczoraj Coma. Wszystkie te grupy wypadły nieźle, choć Lao uśpiło swoją wersją “Strzeż się tych miejsc” Janerki – ten numer w ich repertuarze to jakieś nieporozumienie. Z kolei Izrael ze swoim Babilonem, który płonie w co drugiej piosnce – może być naprawdę męczący… No i Brylu na wokalu… W Szumie to sie sprawdza, w Izraelu – wolę jak Maleo śpiewa. Chyba Coma wypadła najlepiej. No i był “Zbyszek”, na którego tak bardzo czekaliśmy. Ogólnie – robi się z Ursynaliów całkiem fajna impreza. Byłem w zeszłym roku, jestem w tym, pewnie pójdę w następnym, zresztą – mam dość blisko
Jako bonus – Bill Hicks. Nice.





